Twierdza cieni – Epilog

Wiem, miał być wcześniej, ale trochę mi zeszło na poprawkach i zmianach. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Coś nowego pojawi się najwcześniej w marcu i z góry przepraszam za tak odległy termin, jednak jest to spowodowane sprawami osobistymi. W pierwszej kolejności będę się starała wrzucać coś na, trochę zaniedbanego w ostatnim czasie, pierwszego bloga, dopiero w następnej kolejności będę dodawać tutaj prequel. Pozdrawiam serdecznie

Jeszcze nim otworzyła oczy poczuła dotyk miękkiej trawy pod palcami, otulił ją słodki zapach róż i lilii, unoszący się w powietrzu, a do jej uszu doleciał monotonny dźwięk wody tryskającej z fontanny. Uniosła powieki i usiadła gwałtownie widząc nad sobą rozgwieżdżone niebo. Rozejrzała się wokół. Otaczały ją przepiękne drzewa i krzewy, kwitnące wszelkimi barwami tęczy, pomiędzy którymi wiły się żwirowe alejki a marmurową fontannę, znajdującą się zaledwie kilka metrów od niej, otaczało morze różnokolorowych kwiatów. Poznawała to miejsce. Wiedziała, że była tu już wcześniej. Bardzo dawno temu. Słysząc odgłos zbliżających się kroków, natychmiast odwróciła się w stronę, z której dobiegał. Przed sobą zobaczyła złotowłosą dziewczynę, odzianą w długą, białą suknię i obejmującego ją czule bruneta u jej boku, w tym samym stroju strażnika, który miał na sobie w chwili śmierci. W oddali, za ich plecami majaczyły białe mury księżycowego pałacu. Oboje wyglądali na szczęśliwych i pełnych życia.

Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 27

Jak zapowiadałam to już ostatni rozdział tego opowiadania, uff jakoś dobrnęliśmy do końca ;) Patrząc z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jestem z niego w miarę zadowolona, chociaż ma pewne niedociągnięcia. Za kilka dni pojawi się jeszcze epilog, tymczasem pozdrawiam i życzę miłego czytania ;)

  • Chwila. Chcesz nam wmówić, że człowiek, który dwukrotnie walczył przeciwko nam, tak naprawdę jest księciem Księżyca?
  • Wiem, że trudno wam w to uwierzyć, ale tak właśnie jest. Poza tym pamiętajcie, że w każdym z tych przypadków nie robił tego z własnej woli, a pod wpływem zła.

Tego było dla nich zbyt wiele, ta informacja przerosła je. Haruka poderwała się i opuściła pokój kierując się ku wyjściu i mrucząc coś niezrozumiale pod nosem. Michiru natychmiast ruszyła za nią. Pozostałe wojowniczki, z wyjątkiem Hotaru, zebrały się razem żywo dyskutując, o tym czego się przed chwilą dowiedzieli. Trójka mieszkańców Kinmoku oraz Varia przysłuchiwali się jedynie, czekając na dalsze wyjaśnienia. To, co powiedziała dziewczyna ich również wprawiło w niemałe zaskoczenie, jednak, ponieważ kwestia Srebrnego Królestwa nie dotyczyła ich bezpośrednio, nie wszystko było dla nich jasne, a w obecnej sytuacji pytanie pozostałych wojowniczek o szczegóły nie miało większego sensu. Także Diamand przeżył wielki szok, z trudem docierało do niego to wszystko. Czy to mogła być prawda? Czy w takim razie próbował za wszelką cenę zdobyć dziewczynę, która w poprzednim życiu była jego siostrą? To było dla niego nie do pojęcia. Teraz, gdy został uwolniony spod wszelkich wpływów złych mocy, nie był już przekonany, czy kiedykolwiek kochał i pragnął Serenity jako kobietę. Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 26

Jak obiecałam tak wstawiam. Mam nadzieję,  że ten rozdział trochę was zaskoczy ;) Definitywnie ostatni rozdział pojawi się za jakiś tydzień, kiedy go doszlifuje, a po nim epilog. Z tego miejsca mam też do was pytanie, czy bylibyście zainteresowani przeczytaniem prequelu, tego opowiadania? Byłyby tam przedstawione zdarzenia, które zostaną opisane w kolejnym rozdziale, ale pod dużo szerszym kontem i ze szczegółami. Całość byłaby osadzona w czasach Silver Milenium. Jeśli będzie, chociaż najmniejsze zainteresowanie, to takie opowiadanie się tu pojawi, szkic już mam. Kiedy zakończę TC zacznie się też pojawiać coś na moim pierwszym blogu, mam już zarysy kilku krótszych i dłuższych opowiadań;) A tymczasem miłej lektury, pozdrawiam

Grupa przyjaciół nadal stała w lekkim osłupieniu po słowach Diamanda, przyglądając się sobie nawzajem. Zaczynało powoli do nich docierać, że trochę przesadzili. Pierwsza ciszę przerwała, chyba najbardziej skołowana całą sytuacją Mina.

  • Może ktoś łaskawie wyjaśniłby mi co się tu w ogóle dzieje. Kim do licha była ta dziewczyna? Skąd wziął się tutaj książę Diamand, który z tego co wiem powinien od dawna nie żyć? Co stało się z Usagi i Seiyą? Gdybyście zapomnieli to zginęłam pierwsza i mam pewne ubytki w informacjach.
  • Wybacz Minako, właściwie to wszyscy wybaczcie, każde z was zasługuje na wyjaśnienia, bo naprawdę sporo się zdarzyło w ostatnim czasie. Cieszymy się, że znów jesteście z nami – odparła Rei
  • Niestety zapomnieliśmy podziękować za to osobie, która przywróciła wam życie – dodała Hotaru – A to powinniśmy zrobić w pierwszej kolejności zamiast zarzucać jej nieudolność, bo nie potrafi przywrócić życia Usagi i Seiyi pomimo wielkiej mocy jaką posiadła

Wszyscy zgodzili się z najmłodszą wojowniczką. Ustalili, że najpierw wyjaśnią wszystkie niejasności między sobą, opowiedzą tym, którzy powrócili, o ostatnich zdarzeniach. Zeszli do salonu gdzie Kakyu rozpoczęła opowieść co jakiś czas uzupełnianą przez Harukę, Yatena, Taikiego, Rei i Mako. Największe zainteresowanie budziła ostateczna bitwa, w której poległy Pluton i Galaxia. Informacja o uwolnieniu Usagi przez Diamanda, którego do tamtego czasu mieli za zdrajcę i pokonaniu przez nią chaosu w ciele Seiyi, a także to jak zginęła.

  • Nie wiemy co dokładnie wydarzyło się w siedzibie wroga, jedynie tyle, że demony zostały pokonane, a Seiya zginął. Jednak kto je pokonał? On czy Iliya po połączeniu kryształów tego nie wiemy
  • Nadal ciężko mi uwierzyć, że to Iliya jest wybrańcem – odparła Michiru – chociaż jeśli się głębiej nad tym zastanowić, to może nie jest to takie dziwne. Od początku się wyróżniała.
  • To prawda. Nikt tak do końca nie wiedział jaką mocą ona dysponuje, zawsze odstawała od pozostałych wojowników, a umiejętnościami, odwagą i lojalnością przerastała chyba nas wszystkich – dodał Yaten, a reszta przytaknęła
  • Tak naprawdę nie były znane żadne szczegóły, które mogłyby nam pomóc w poszukiwaniach, chyba że znali je powiernicy, ja nic o tym nie wiem. Gdybyśmy musieli szukać, nie mielibyśmy nawet najmniejszego punktu zaczepienia – powiedziała Varia
  • Powinniśmy ją znaleźć, podziękować jej i poprosić żeby powiedziała co wie i co się tam wydarzyło. Kto wie jednak, dokąd zabrał ją Diamand – powiedział Mamoru
  • Myślę, że uda mi się ich znaleźć, ale to może chwilę potrwać – powiedział Taiki
  • Pomogę ci, może dzięki temu pójdzie nam szybciej – odezwała się Ami – kryształ ma ogromną moc nie powinno być trudno go namierzyć

Szatyn zgodził się z nią i natychmiast poszli rozpocząć poszukiwania. Natomiast uwagę pozostałych zwróciła Haruka, która wyglądała, jakby coś nie do końca jej się w tym wszystkim podobało.

  • Ruka? Co się dzieję? – spytała w końcu siedząca obok niej Michiru
  • Nie zdziwiła was ta nagła zmiana relacji pomiędzy nimi? Jeszcze nie tak dawno temu Iliya pierwsza skopałaby mu dupę za wszystko, co zrobił, była do niego chyba najbardziej negatywnie nastawiona z nas wszystkich. A teraz? Zmiana o sto osiemdziesiąt stopni.
  • On też zachowuje się inaczej, szczególnie wobec niej. Ostatnio widziałam tyle troski i czułości, kiedy Usagi umierała w ramionach Seiyi – dodała Kakyu
  • Tylko, że oni się kochali – odparła blondynka – To wszystko jest cholernie dziwne. Co im obojgu się stało?
  • Być może dowiemy się tego, kiedy wrócą. Mam nadzieję, że Taiki i Ami szybko ich znajdą – odezwał się w końcu Mamoru – Uważam, że najlepiej będzie, jeśli ja i księżniczka Kakyu najpierw z nimi porozmawiamy i przekonamy do powrotu

***

Wtulona w pierś białowłosego dopiero po chwili zrozumiała, że się przenieśli. Poczuła pod stopami miękki, jeszcze ciepły piasek, do jej uszu dotarł szum morza, a skórę owionął delikatny podmuch wiatru i ogrzały promienie zachodzącego słońca. Rozejrzała się nieco zdezorientowana po całkowicie pustej plaży, po czym spojrzała na niego

  • Co my tu robimy?
  • Uznałem, że powinnaś odpocząć i ochłonąć. Z resztą im też się to przyda. Nie powinnaś pozwalać żeby traktowali cię w taki sposób, po tym, co dla nich zrobiłaś, ja na pewno na to nie pozwolę.

Skinęła tylko lekko głową, delikatnie wyswobodziła się z jego objęć i podeszła kilka kroków bliżej wody. Nadpływające fale obmywały jej stopy, objęła się ramionami, z przymkniętymi oczami napawała się ciepłem ostatnich promieni. Świat i ludzie żyli dalej swoim życiem, nieświadomi tego, jak wielkie niebezpieczeństwo jeszcze nie tak dawno im groziło, nieświadomi tych strasznych rzeczy, które się wydarzyły. Zastanawiała się, co dalej? Jaki los ją teraz czeka? Wszystko się zmieniło, nic nie będzie już takie jak kiedyś. Seiya odszedł na zawsze, wypełnił swoją misję, tak jak Serenity. Ona swoją główną misję również wypełniła, teraz pozostało jej ujawnić wszystko, czego się dowiedziała, a co później? Przez jej głowę przelatywały setki myśli i obrazów. Kryształ odkrył przed nią wiele tajemnic, związanych z Seiyą i Usagi, z ich przeszłością i przeszłością świata, ale też z nią samą. Zaczynała powoli układać sobie to wszystko w głowie i coraz więcej rozumieć. Ból po śmierci Seiyi pozostał, jednak z każdą chwilą był o wiele mniej dotkliwy i teraz zdawała sobie sprawę, dlaczego. Mimo to wciąż wydawało jej się to nierealne, mogła walczyć, przeciwstawić się temu, czego się dowiedziała albo przyjąć to i żyć w zgodzie z tą wiedzą, może szczęście będzie jej sprzyjać. Bo jeśli od swojego przeznaczenia nie można uciec, to, po co z nim walczyć? Wiedziała, że to, co ma do powiedzenia wojowniczkom wstrząśnie nimi i z pewnością im się nie spodoba, tak długo żyły w kłamstwie, że może być im ciężko zaakceptować prawdę.

Stał w tym samym miejscu, przyglądając się jej drobnej, samotnej postaci na tle ogromnego oceanu i bezkresnego nieba. Wiatr nieustannie rozwiewał jej włosy, lecz ona jakby tego nie zauważała. W tej jednej chwili wydawała się taka delikatna a jednocześnie nieskończenie silna. Nie potrafił oderwać od niej wzroku. Z każdą spędzoną z nią chwilą coraz bardziej go pociągała, bardziej niż był skłonny przyznać nawet przed sobą i nie chodziło o jej atrakcyjność. A może nie wyłącznie o to. Było w niej coś dziwnie znajomego, odczuwał to za każdym razem, gdy trzymał ją w ramionach. Nawet z pewnej odległości zauważył, że zadrżała i mocniej objęła się ramionami pocierając o nie dłońmi. Natychmiast podszedł do niej i położył dłonie na jej barkach i zsunął na ramiona ogrzewając je, jakby to była dla niego najbardziej naturalna rzecz na świecie.

  • Powinniśmy wrócić, jest sporo spraw, które trzeba wyjaśnić – odezwała się, gdy ostatnie promienie słońca zniknęły za horyzontem, jednocześnie rozkoszując się gorącym dotykiem jego dłoni
  • Daj im czas, zobaczysz, że sami się zjawią, kiedy zrozumieją swój błąd
  • Może masz rację… – odparła cicho

Po głowie wciąż krążyły jej niedające spokoju myśli dotyczące towarzyszącego jej mężczyzny. Tylko on mógł rozwiać jej wątpliwości. Po chwili odwróciła się i spojrzała mu poważnie w oczy

  • Tak wiele dla mnie robisz Diamandzie, dlaczego? Ze względu na prośbę Seiyi? – spytała zaskakując go całkowicie, ponieważ nie odpowiadał ciągnęła dalej – Dostałeś teraz nowa szansę, nowe życie. Możesz zacząć wszystko od początku, gdzie tylko zechcesz. Nie musisz dłużej mnie ochraniać, potrafię poradzić sobie sama. Zwalniam cie ze złożonej obietnicy – zakończyła cicho odwracając twarz w stronę niezmiennie szumiących fal
  • Chyba nie sądzisz, że znów dam się tak łatwo spławić? – odparł odwracając jej twarz do siebie – To nie jest tak jak sądzisz Iliyo. Nie robię tego dla niego, tylko dla ciebie. Robię to, ponieważ sam tego chcę, czuję taką wewnętrzną potrzebę i nie potrafiłbym inaczej postąpić. Sam nie do końca to rozumiem, ale tak właśnie jest. Poza tym nigdzie się na razie nie wybieram. A jeżeli kiedykolwiek przestanę cię chronić to tylko wtedy, gdy sam tak postanowię i nie omieszkam cię o tym powiadomić.

Uśmiechnęła się delikatnie na te słowa. W głębi serca liczyła na taką odpowiedź, dlatego bardzo ją ucieszyła. Chociaż przez pewien czas byli wrogami teraz cieszyła się, że ma go przy sobie i tak naprawdę wcale nie chciała żeby odszedł. Z każdą chwilą dostrzegała coraz lepiej jego inną twarz. Nim zdążył zareagować zbliżyła się i opierając dłonie na piersi mężczyzny, ustami musnęła jego policzek, wyszeptując tylko krótkie dziękuję. Początkowo zaskoczony spojrzał na jej lekko zarumienioną twarz spojrzeniem gorącym, mrocznym, intensywnym i nie zastanawiając się ani przez sekundę, przyciągnął ją do siebie wpijając się ustami w jej usta, wplatając palce w srebrzyste włosy. Od siły pocałunku zakręciło jej się w głowie, zaskoczył ją, jednak nie odepchnęła go, wręcz przeciwnie, z równą mu żarliwością oddawała pocałunki. Całował ją gwałtownie, jak fale bijące o brzeg, przyciskał mocno do siebie, czuła szybkie bicie jego serca pod palcami Nie potrafił oderwać się od niej, nie opuszczało go uczucie deja vu. Miał wrażenie, jakby doskonale znał smak jej ust, jej pocałunków, jakby to nie był pierwszy raz. Dopiero po chwili udało im się od siebie oderwać. Oddychał szybko i nierówno, rozgrzany jej bliskością, podobnie jak ona. Nawet chłodna bryza nie była w stanie ugasić ognia, który w nim rozpaliła.

  • Wybacz, ale nie potrafiłem się powstrzymać – powiedział lekko schrypniętym głosem, gładząc czule jej policzek nadal nie wypuszczając jej z ramion, w jego oczach wciąż tlił się żar – Może to zabrzmi dziwnie, ale czy ty też masz wrażenie, że to już się kiedyś stało?
  • To wcale nie brzmi dziwnie – odparła kręcąc głową.

Kątem oka wychwyciła ruch nieopodal nich, odwróciła się w tamtą stronę, a on podążył za jej spojrzeniem. Dostrzegli dwie zmierzające w ich stronę postacie, w jednej z nich natychmiast rozpoznała księżniczkę Kakyu. Dwójka przybyłych zdawała się być nieco skrępowana zaobserwowaną chwilę wcześniej sceną, jednak dzielnie starali się tego nie okazywać. Coraz lepiej rozumieli, o co chodziło Haruce.

  • Czyżbyście wreszcie przejrzeli na oczy? Brawo, nie sadziłem, że uda się wam to w tak krótkim czasie – Diamand przerwał panującą ciszę
  • Tak masz rację, zrozumieliśmy swój błąd – odparła Kakyu przenosząc wzrok z białowłosego na stojącą u jego boku dziewczynę – Iliyo, chcieliśmy przeprosić cię za wszystko w imieniu naszym i pozostałych, chociaż sądzę, że chcieliby zrobić to osobiście. Zrozum, że nie byliśmy gotowi na taką stratę
  • Dziękujemy ci za wszystko, co zrobiłaś dla nas i dla wszystkich istot w galaktyce – dodał Mamoru – Wciąż jednak istnieją kwestie, które są dla nas nie jasne, dlatego chcieliśmy prosić żebyś je nam wyjaśniła na ile jesteś w stanie
  • Rozumiem doskonale, chociaż w tamtej chwili bardzo mnie to wszystko przytłoczyło. Ale teraz jestem już gotowa żeby wrócić i wyjaśnić wam wszystko, a jest bardzo wiele spraw, które wymagają naprostowania – odparła patrząc na nich poważnie

***

Ponownie tego dnia cała grupa przyjaciół zebrała się, zwyczajowo już w przestronnym salonie domu rodziny Tomoe. Tym razem była z nimi osoba, która mogła wyjaśnić wszystkie dręczące ich wątpliwości. Patrzyli wyczekująco na stojącą na środku dziewczynę, która już przybrała swój prawie zwykły wygląd, prawie, ponieważ jej włosy i oczy nadal mieniły się srebrem. Odetchnęła głęboko i zaczęła powoli

  • Tak wiele jest rzeczy, o których powinniście się dowiedzieć, wiele ukrytych przed wami tajemnic. Jednak nie jestem pewna czy jesteście na to gotowi. To, co powiem z pewnością wywróci wasz świat do góry nogami. Nie bardzo wiem, od czego powinnam zacząć – powiedziała przenosząc wzrok z jednej osoby na drugą, zatrzymując go na białowłosym mężczyźnie.
  • Mogłabyś przestać mówić zagadkami? Jakie znowu tajemnice? – przerwała jej zniecierpliwiona Haruka
  • Jeśli nie będziesz jej przerywać z pewnością się dowiesz – syknął Diamand, ta w odpowiedzi obrzuciła go jedynie wrogim spojrzeniem, jakby zastanawiała się, co on tu w ogóle robi
  • Iliyo opowiedz nam, co zdarzyło się w kryjówce wroga. Dlaczego poszłaś tam z nimi? Przecież mogłaś zginąć – spytała Kakyu
  • Jak to się stało, że zostałaś wybrana? – dodał Taiki

Dziewczyna odetchnęła głęboko i zaczęła opowiadać

  • Gdy znaleźliśmy się na miejscu Seiya nie był zadowolony z mojej obecności, próbował mnie odesłać, ale ja nie mogłam wrócić. Nie mogłam pozwolić żeby zrobił to, co planował. Zabrał drugi kryształ i miał zamiar je połączyć, chociaż wiedział, że sama próba mogłaby go zabić. Nie potrafiłam stać z boku i po prostu się temu przyglądać. Musiałam go powstrzymać
  • Mało powiedziane – przerwał jej Diamand – Najpierw koncertowo zmyła mu głowę, a później bez mrugnięcia okiem przejęła dowodzenie
  • Zgadza się, ale tylko, dlatego, że nie był w stanie racjonalnie myśleć. Ból po śmierci Usagi przyćmiewał mu rozum. Dzięki Diamandowi bez trudu znaleźliśmy demony, podsłuchaliśmy ich rozmowę i dowiedzieliśmy się jak ostatecznie pokonać chaos. Ponieważ nie spodziewali się odwetu z naszej strony zaskoczyliśmy ich. Seiya zaatakował jednego z nich, Diamand walczył z drugim oddalając się w głąb budynku, mnie zaatakowało dwóch, ostatni jednak ukrył się przed nami. Walka była zacięta, ale efekt zaskoczenia dał nam przewagę. Kiedy zlikwidowaliśmy dwóch ten ostatni, ich przywódca usiłował zaatakować mnie z zaskoczenia i zabić. Seiya najwyraźniej to zauważył i zasłonił mnie. Nagle pojawił się Diamand i zabił jeszcze jednego, ale ten ostatni znów uciekł. Gdy Seiya umierał kazał mi zaopiekować się kryształami i znaleźć wybrańca, prosił też Diamanda żeby się mną opiekował. Jego śmierć mnie załamała. Nie do końca rozumiem, co stało się później, nagle kryształy zaczęły lśnić i unosić się. Słyszałam głosy, które mówiły, że zostałam wybrana i to ja mam połączyć kryształ i pokonać chaos… dopełnić przepowiedni. Gdy to zrobiłam poczułam moc, jakiej nikt nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić, moc tych, którzy stworzyli kryształ i tych, którzy się nim opiekowali przez wieki, także Seiyi i Usagi. Trwało to zaledwie kilka sekund, otworzyłam oczy i znów byłam w siedzibie wroga, ale wtedy byłam już Strażniczką światła i opiekunką Gwiezdnego Kryształu, poleciłam Diamandowi wrócić na ziemię, dzięki kryształowi unicestwiłam ostatniego demona i zniszczyłam źródło mocy chaosu, które się tam znajdowało razem z całą budowlą. Gdy skończyłam udałam się do centrum galaktyki skąd używając całej mocy kryształu wysłałam falę energii, która w błyskawicznym tempie rozeszła się po galaktyce niszcząc wszelkie błąkające się tam cząsteczki chaosu, usuwając je także z żywych istot.
  • To była ta energia, którą poczuliśmy zanim się zjawiłaś z powrotem – odezwała się Rei
  • Zgadza się
  • Dlaczego powiedziałaś, że nie możesz przywrócić do życia Usagi i Seiyi? – spytała Ami

Dziewczyna spoważniała i zamilkła na chwilę, nie była pewna czy są gotowi na tą informację.  Po krótkiej chwili odezwała się ponownie, a wszyscy przyglądali się jej z uwagą

  • Jak już wspomniałam wcześniej, aby kryształ mógł zostać połączony jego opiekunowie musieli umrzeć. Jednocześnie stracili oni swoje gwiezdne ziarna, które nierozerwalnie łączyły się z kryształami, w chwili, gdy je przejmowali od swych poprzedników, którzy po zakończeniu swojej kilkusetletniej straży odchodzili do wieczności. To, dlatego, w przeciwieństwie do was, gdy zginęli ich ciała zniknęły. Nikt nie jest w stanie wyodrębnić ich ziaren z kryształu, a bez nich nie ma możliwości by przywrócić ich do życia. To była ofiara, na którą godził się każdy, kto został wybrany. Uprzedzając następne pytanie, tak jak już mówiłam ponowne podzielenie kryształu jest niemożliwe. Pamiętacie przepowiednię księżniczki Kakyu? Dwie połówki staną się jednością a najsilniejsza moc będzie ich spoiwem. To nie moja moc spoiła kryształ, ja byłam tylko narzędziem. To ich miłość go spaja, miłość odwieczna i nieśmiertelna, która złączyła ich jeszcze w poprzednim życiu i pomogła odnaleźć się w tym. Dlatego nie da się go znów podzielić
  • O czym ty mówisz? – przerwała jej Michiru
  • Przecież to z Endymionem połączyła Usagi miłość w poprzednim życiu! – dodała Minako
  • To jakieś brednie! – odezwała się Haruka

Iliya spojrzała na nie i pokręciła tylko głową. Domyślała się, że tak zareagują, kłamstwo, w którym żyli, zbyt mocno było zakorzenione w ich umysłach. Nie zważała jednak na ich sprzeciwy i kontynuowała

  • Wszyscy jesteście w błędzie, wszystko, w co wierzyliście przeszłość i przyszłość były kłamstwem, złudzeniem wywołanym przez chaos, aby uniemożliwić jego pokonanie. Wasze wspomnienia zostały przekłamane, a pewne fakty wymazane. Ale nawet, gdyby tak nie było to i tak prawdziwą tożsamość ukochanego Serenity znała tylko jedna osoba w Srebrnym Królestwie, osoba, o której istnieniu całkowicie zapomnieliście, a mianowicie syn królowej Sereny, brat księżniczki Serenity – książę Tarvos
  • Jak to możliwe? Byłam pewna, że królowa miała jedynie córkę – odparła Setsuna
  • Skąd to wszystko wiesz? – wśród wojowniczek, aż wrzało
  • Ponieważ, gdy byłam nieprzytomna, kryształ dał mi możliwość wglądu w przeszłość i w przyszłość, a także we wspomnienia kolejnych opiekunów połówek kryształu. Poza tym jego moc odblokowała też moje własne wspomnienia, wasze również zostały odblokowane wkrótce powinny powrócić, z pewnością już to częściowo następuje.
  • Nie bardzo rozumiem, co to znaczy, że kryształ odblokował twoje wspomnienia – przerwała jej Mako
  • Musicie wiedzieć, że nie tylko wy i księżniczka żyłyście za czasów Srebrnego Królestwa i odrodziłyście się w obecnych. Odrodzonym był także Seiya, ja również, a z tu obecnych jest nim też Diamand
  • Co takiego!? – uniosły się wojowniczki, nie były w stanie uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszały
  • Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?

Białowłosy, aż wstał z wrażenia, widziała, że ta informacja mocno go poruszyła. Podeszła do niego i ujęła jego dłonie w swoje. Bolał ją wyrzut w jego głosie i spojrzeniu

  • Chciałam, ale wolałam żebyś sam sobie przypomniał. Na plaży zorientowałam się, że zacząłeś już odzyskiwać wspomnienia, szybciej niż sądziłam, co bardzo mnie cieszy. Nie złość się proszę, niedługo wszystko zrozumiesz.
  • W takim razie, kim byliście w poprzednim życiu? – to Ami zadała krążące wszystkim po głowach pytanie
  • Zarówno Seiya jak i ja byliśmy dziećmi Archeona, ówczesnego opiekuna kryształu i dowódcy strażników galaktyki, oboje byliśmy strażnikami, on nosił wtedy imię Elvar, a ja Amaltea.
  • A on? – spytała Haruka wskazując ruchem głowy białowłosego
  • Diamand… to książę Tarvos ostatni odrodzony dziedzic Srebrnego Królestwa, zapomniany przez was członek królewskiej rodziny i brat Serenity.

Twierdza cieni – Rozdział 25

To miał być ostatni rozdział, ale jednak nie będzie. Ponieważ byłby baaaaaaardzo długi i nie wiem kiedy bym go skończyła, postanowiłam wstawić część (też nie krótką) którą mam już gotową. Taki przedświąteczny prezent. Może uda mi się jeszcze w tym roku uda mi się wrzucić kolejny, ale nic nie obiecuję. Mam tylko nadzieję że jeśli Hanare to przeczyta to mnie nie zabije, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać (przed czym dowiecie się w tracie czytania). Życzę miłego czytania, pozdrawiam ;)

Rozpaczliwy krzyk dziewczyny rozniósł się po całej twierdzy. Diamand klęczał obok niej na kamiennej podłodze nie bardzo wiedząc jak powinien się wobec niej zachować. Seiya prosił go żeby się nią zaopiekował, wiedział jednak doskonale, że dziewczyna za nim nie przepada po tym wszystkim co zrobił i najprawdopodobniej nie zechce go słuchać. Doskonale rozumiał jak się teraz czuje, znał jej uczucia do bruneta, sam odczuwał to samo, gdy zginęła Serenity, ten ból i pustkę, poczucie, że cały twój świat się zawalił. Ostrożnie położył dłoń na jej ramieniu

Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 24

Wiem że długo czekałyście na ten rozdział. Poświęciłam kilka ostatnich nocy  i udało mi się go skończyć, nie jest długi, ale pełen emocji. To przedostatni rozdział, natychmiast siadam do pisania kolejnego, żeby zakończyć w końcu to opowiadanie. Oprócz ostatniego rozdziału będzie jeszcze krótki epilog. Miłego czytania, pozdrawiam

W dość krótkim czasie znaleźli się na miejscu. Chcąc zaskoczyć wrogów Diamand przeniósł ich do najrzadziej odwiedzanej części twierdzy. Wokół panowały nieprzeniknione ciemności jednak i on i Seiya wiedzieli, że oprócz nich w pomieszczeniu znajduje się trzecia osoba. Białowłosy pstryknięciem palców zapalił umieszczone na ścianach pochodnie, ich ciepłe światło ujawniło, kim był nieoczekiwany, dodatkowy towarzysz podróży. Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 23

Rozdział przez krótki czas nie był dostępny z powodu wprowadzanych zmian w opowiadaniu (jak już pewnie zdążyliście zauważyć). Tak więc wstawiam ponownie już poprawiony. Powoli kończę i szlifuję kolejny, dlatego proszę was o jeszcze odrobinę cierpliwości. Pozdrawiam i miłego czytania

…Leżał w swoim łóżku, czuł delikatną dłoń głaszczącą czule jego niesforne włosy, wokół rozbrzmiewał cichy, melodyjny głos matki śpiewającej jego ulubioną kołysankę. Uchylił nieznacznie powieki i w nikłym świetle nocnej lampy zobaczył jej twarz, łagodne rysy, zielone oczy patrzące na niego z miłością, miedziano-rude, długie włosy opadające na ramiona. Wtulił się mocniej w jej ciepłe ciało chcąc poczuć, że na prawdę jest przy nim, poczuł się bezpiecznie, jak zawsze, gdy była blisko, po czym zasnął spokojnie… Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 22

Mam nadzieję, że ten rozdział wynagrodzi wam długie oczekiwanie ;)

Łoskot upadającego na ziemię ciała  zwrócił uwagę pozostałych wojowniczek. Wszystkie ze zgrozą i niedowierzaniem wpatrywały się w bruneta stojącego nad bezgłowym ciałem strażniczki czasu, z zakrwawionym mieczem w dłoni.

  • Setsuna! – z okrzykiem przerażenia Rei ruszyła w stronę martwej towarzyszki, jednak Haruka niemal natychmiast ją powstrzymała chwytając za ramię i odciągając w tył.
  • Opanuj się, jej już i tak nie pomożesz – syknęła blondynka,  z wściekłością patrząc na Seiyę.

Wszystkie cofnęły się o kilka kroków, odsuwając się od stojącego nadal nieruchomo mężczyzny. On jednak zdawał się zupełnie nie zwracać na nie uwagi. Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 21

Nie wiedziała jak długo już siedziała na skraju sofy, w rozświetlanej nikłym blaskiem księżyca ciemności, trzymając nieprzerwanie w swojej dłoni dłoń bruneta. Kakyu uleczyła już jego potworne rany i stwierdziła, że więcej nie są już w stanie dla niego zrobić. Pozostawało im jedynie czekać, aż odzyska przytomność. Nie zamierzała opuszczać go do tego czasu. Spojrzała na nadgarstki na których jeszcze do niedawna widniały krwawe ślady. Mogła sobie jedynie wyobrażać, przez co musiał przejść w rękach wroga, ale znała go i wiedziała, że niezależnie od wszystkiego nie pozwolił im się złamać. Jak udało mu się uciec? Czy udało mu się zobaczyć z księżniczką? Czy wie gdzie się znajdowali? Tak wiele pytań cisnęło się na usta i to nie tylko jej, lecz na razie pozostaną bez odpowiedzi. Bardziej poczuła niż dostrzegła drgnięcie jego ręki. Nagle zaczął kręcić się niespokojnie szepcząc, z początku ledwo dosłyszalnie, później coraz wyraźniej jedno jedyne słowo: „odango”. Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 20

Witam ponownie tych którzy jeszcze czasem tu zaglądają. Wiem, że bardzo długo mnie nie było chociaż obiecałam że będę częściej. Obecnie mam troszkę więcej wolnego czasu i dlatego zamierzam skończyć wreszcie to opowiadanie. Do końca zostało już tylko kilka rozdziałów, ale obiecuje że będzie się w nich sporo działo i sporo się wyjaśni. Wiem że poniższy rozdział jest zdecydowanie zbyt krótki jak na tak długą nieobecność, kolejny będzie mam nadzieję dłuższy. Miłego czytania, pozdrawiam wszystkich.

Unosił się w próżni, otoczony przez nieprzeniknioną ciemność, zawieszony pomiędzy światem żywych a światem duchów, czekając na chwilę, gdy będzie mógł wreszcie przekroczyć granicę. Nie wiedział jak długo już tak trwa, upływający czas nie miał na niego żadnego wpływu ani znaczenia. Przed oczami wciąż niezmiennie majaczył mu jeden obraz, wypełnione łzami oczy Serenity, łzami wywołanymi przez jego śmierć. Omamiony mocą zła i pragnieniem posiadania jej na własność naiwnie wierzył, że będzie w stanie zmusić ją do miłości i posłuszeństwa tylko jemu. Jednak okazała się silniejsza niż przypuszczał, potrafiła wyrwać się spod jego zaklęcia. W głowie wciąż słyszał jej słowa, że siłą nie zdobędzie jej miłości, że taka miłość jest nic nie warta. Wtedy nie chciał jej słuchać, ale teraz wiedział, że miała racje, tyle, że ta wiedza jest już dla niego bezwartościowa, do niczego już mu nie posłuży. Zginął dla niej i już nie będzie miał szansy o nią walczyć. Czytaj dalej

Twierdza cieni – Rozdział 19

Przepraszam, że tak krótko po takiej przerwie. Pracuje teraz na dwie zmiany i ciężko w ogóle znaleźć czas na pisanie. Ale nie myślcie, że o was zapomniałam. Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, postaram się napisać go tak szybko ja to będzie możliwe. Pozdrawiam i życzę miłego czytania

Światło pochodzące od skulonej podłodze dziewczyny, z ogromną siłą uderzyło w katujące Seiyę demony, odpychając je na ścianę celi i uniemożliwiając im ruch. Jedynie Hikage zdołał uskoczyć i skryć się w pobliskiej wnęce skąd z niedowierzaniem przyglądał się rozgrywającej się przed jego oczami scenie. Kajdany utrzymujące w powietrzu bruneta nagle puściły, a on sam, spowity błękitno-srebrną poświatą, opadł na ziemię nieprzytomny. Bransolety na nadgarstkach Usagi również się otworzyły z głośnym zgrzytnięciem. Gdy światło zaczęło blednąć zobaczył dziewczynę leżącą na podłodze z dłonią przyciśniętą do piersi. Straciła przytomność Czytaj dalej