Wiem, miał być wcześniej, ale trochę mi zeszło na poprawkach i zmianach. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Coś nowego pojawi się najwcześniej w marcu i z góry przepraszam za tak odległy termin, jednak jest to spowodowane sprawami osobistymi. W pierwszej kolejności będę się starała wrzucać coś na, trochę zaniedbanego w ostatnim czasie, pierwszego bloga, dopiero w następnej kolejności będę dodawać tutaj prequel. Pozdrawiam serdecznie

Jeszcze nim otworzyła oczy poczuła dotyk miękkiej trawy pod palcami, otulił ją słodki zapach róż i lilii, unoszący się w powietrzu, a do jej uszu doleciał monotonny dźwięk wody tryskającej z fontanny. Uniosła powieki i usiadła gwałtownie widząc nad sobą rozgwieżdżone niebo. Rozejrzała się wokół. Otaczały ją przepiękne drzewa i krzewy, kwitnące wszelkimi barwami tęczy, pomiędzy którymi wiły się żwirowe alejki a marmurową fontannę, znajdującą się zaledwie kilka metrów od niej, otaczało morze różnokolorowych kwiatów. Poznawała to miejsce. Wiedziała, że była tu już wcześniej. Bardzo dawno temu. Słysząc odgłos zbliżających się kroków, natychmiast odwróciła się w stronę, z której dobiegał. Przed sobą zobaczyła złotowłosą dziewczynę, odzianą w długą, białą suknię i obejmującego ją czule bruneta u jej boku, w tym samym stroju strażnika, który miał na sobie w chwili śmierci. W oddali, za ich plecami majaczyły białe mury księżycowego pałacu. Oboje wyglądali na szczęśliwych i pełnych życia.

  • Seiya… Usagi… jak to możliwe? Was już przecież nie ma – powiedziała otrząsając się z szoku
  • Tak, masz rację. Jesteśmy teraz w twoim śnie, a może raczej wspomnieniu. Chcieliśmy podziękować ci za wszystko, co zrobiłaś, siostrzyczko – odezwał się brunet uśmiechając się lekko i zawadiacko puszczając jej oko
  • Dzięki tobie możemy być wreszcie razem. A świat jest nareszcie bezpieczny – dodała Usagi
  • Tylko, czy cena za to musiała być tak wysoka? Na prawdę nie można było pokonać chaosu inaczej? – spytała Iliya, a oni spojrzeli na siebie. Seiya podszedł do wciąż siedzącej na ziemi dziewczyny, przyklęknął przy niej i spojrzał na nią poważnie
  • Nasze życie nie było wysoką ceną za wspólną wieczność i pokój w galaktyce. Nawet gdybyśmy nie zginęli, nie moglibyśmy być szczęśliwsi niż teraz. I chociaż przykro nam, że musieliśmy opuścić wszystkie bliskie nam osoby, nie mogąc się nawet z nimi pożegnać, to gdybyśmy musieli znów wybierać postąpilibyśmy tak samo.
  • Wypełniliśmy swoje przeznaczenie. Wy także. Ty i Diamand macie teraz wiele dróg do wyboru i od was zależy, jaka będzie wasza przyszłość. Jeśli będziecie kierować się miłością, każdy wybór będzie dobry. Obyście byli tak samo szczęśliwi jak my teraz. Odbudujcie razem to, co zostało zniszczone.
  • Skąd wiecie, że my…?
  • Bo to my na nowo obudziliśmy tę, uśpioną w waszych sercach miłość. Oboje wyczuwaliście jej istnienie, ale nie pozwalaliście dojść jej do głosu – odparł brunet
  • Z naszego powodu nie było wam dane być razem poprzednio, chcieliśmy, żebyście znów mogli być szczęśliwi, tak jak wtedy. Zasługujecie na to.
  • Z pewnością nie zmarnujemy tej szansy.
  • W takim razie, nie musimy się już martwić – odparł z uśmiechem – Na nas już czas, musimy dołączyć do pozostałych.
  • Wrócicie jeszcze kiedyś? Może jednak istnieje jakiś sposób żebyście do nas wrócili? A może nie zobaczymy was już nigdy?
  • Nie zamartwiaj się tym mała. Zawsze jesteśmy przy was. Być może kiedyś jeszcze wrócimy – odparł Seiya tajemniczo – Tymczasem żegnaj…

Próbowała jeszcze odpowiedzieć, jednak głos uwiązł jej w gardle. Usagi i Seiya zniknęli, równie szybko, jak się pojawili. Nagle wszystko wokół niej zaczęło się rozmywać i rozpadać, miała wrażenie, że spada w przepaść i w jednej chwili obudziła się… Otworzyła oczy i usiadła, wyczuła miękkość łóżka i dotyk satynowej pościeli na ciele. Znów była w swojej sypialni. Po policzku spłynęła jej zabłąkana łza, którą natychmiast otarła wierzchem dłoni. Poczuła dłoń, delikatnie odgarniającą jej włosy na bok i gorące usta, czule muskające odsłoniętą szyję.

  • Nie możesz spać maleńka? – jego gorący oddech owionął jej nagą skórę, a zmysłowy głos sprawił, że poczuła rozkoszne dreszcze w całym ciele. W odpowiedzi była w stanie jedynie pokręcić głową.
  • Miałam bardzo dziwny sen. Widziałam ich. Przyszli podziękować mi i pożegnać się… – odezwała się po chwili
  • To tylko sen. Nie powinnaś tak się tym przejmować.

Odwróciła się do niego. Widok jego półnagiego ciała tak jak kilka godzin wcześniej zaparł jej dech w piersiach. Jego szerokie ramiona były doskonałe. Pragnęła znów się w nich znaleźć, zatonąć w jego objęciach. Chciała znów zasmakować jego pocałunków. Nie zastanawiając się zbytnio przywarła ustami do jego ust. Jęknął czując dotyk jej warg, ujął w dłonie twarz dziewczyny, odpowiadając na pieszczotę.

  • Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię odzyskałam – powiedziała odrywając się na chwilę od niego.
  • Wiem to doskonale, maleńka. Czuje dokładnie to samo – odparł odgarniając niesforny kosmyk z jej twarzy – Widzę, że ten sen wytrącił cię z równowagi, tak się składa, że doskonale wiem jak temu zaradzić – dodał ze zmysłowym uśmiechem i zanim zdążyła zareagować, jednym ruchem ułożył ją pod sobą jednocześnie zamykając jej usta namiętnym pocałunkiem.

***

Kilka lat później

Brązowowłosa kobieta, siedziała na plaży obserwując męża, bawiącego się z ich trzyletnią córką. Uśmiechnęła się patrząc jak oboje uciekają przed nadpływającymi falami, a mała piszczy głośno z radości. To proste i spokojne życie, jakie teraz prowadziła ona i jej przyjaciółki w pełni je zadowalało. Uniosła w górę wzrok i spojrzała na oddaloną o setki tysięcy kilometrów Ziemię. Nadal trudno było jej przyzwyczaić się do tego widoku, ale nie żałowała swojej decyzji.

Kilka dni po oczyszczeniu galaktyki, Iliya i Diamand oznajmili im, że nie pozostaną na Ziemi. Zamiast tego postanowili odbudować Królestwo Księżyca i przywrócić mu dawną świetność. Te z wojowniczek, które wyrażą taką chęć mogą im towarzyszyć i zamieszkać w Nowym Srebrnym Królestwie. Setsuna i Hotaru zgodziły się natychmiast, doktor Tomoe również zamierzał wyruszyć z nimi. Uznał, że może to być bardzo niezwykłe doświadczenie. Mimo początkowych obiekcji i wątpliwości także Haruka i Michiru zdecydowały się do nich dołączyć. Ona sama i pozostałe dziewczyny postanowiły, jednak pozostać nadal na ziemi i spróbować żyć normalnie. Od tego czasu, wielokrotnie zastanawiały się jak wiedzie się pozostałym. Wiele razy, każda z nich zastanawiała się czy podjęła słuszną decyzję, chociaż nie przyznawały się do tego przed sobą nawzajem. Każda miała coś, co ją trzymało na Ziemi. Przez dłuższy czas po odejściu przyjaciół starały się skontaktować z Mamoru. Po tym jak opuścił dom doktora Tomoe, gdy Iliya ujawniła prawdę o ich poprzednim życiu, jakby zapadł się pod ziemię. Nie odbierał telefonu, nie odpowiadał na wiadomości. Kilkukrotnie odwiedzały jego mieszkanie jednak za każdym razem zastawały je zamknięte na głucho. Mimo wszystko był ich przyjacielem, martwiły się, czy ta sytuacja nie przytłoczyła go i nie zrobił czegoś głupiego. W końcu Ami udało się z nim skontaktować. Przekazał im, że u niego wszystko w porządku i nie muszą się martwić, jednak nie zamierza wracać do Tokio. Zbyt wiele bolesnych wspomnień wiązało się z tym miejscem. Doskonale go rozumiały. Im również nie łatwo było przebywać w mieście, w którym tak wiele miejsc przywoływało wspomnienia o Usagi. Wiedziały, że i one nigdy nie pogodzą się z tą stratą. Po jej śmierci w ich sercach pozostała pustka, której nic nie było w stanie wypełnić. Jedynymi osobami, którym oszczędzono tego bólu byli rodzice ich przyjaciółki. Przed odejściem Iliya, za namową wojowniczek, wymazała całkowicie z ich pamięci wszelkie wspomnienia o córce. Shingo jednak, nie zgodził się na wymazanie mu wspomnień. Chciał pamiętać, kim była i jak wiele dobrego zrobiła. Chciał pamiętać, że istniała. Przez następne dwa lata starały się żyć jak wcześniej, tak jak normalni ludzie. Przecież o tym marzyły odkąd zostały wojowniczkami. Pragnęły pokoju i normalności. I chociaż na pozór wydawało się, że mają wszystko, czego potrzeba im do szczęścia, one dobrze wiedziały, że tak nie jest. Spoglądając na księżyc zastanawiały się, co by było gdyby? Ostatecznie, decyzję o podążeniu za pozostałymi wojowniczkami podjęły dzięki narzeczonemu Ami – Ryo Urawie. A dokładniej jego wizjom przyszłości. Zaufały mu i wraz ze swoimi najbliższymi wyruszyły, aby zamieszkać w Nowym Srebrnym Królestwie.  Równie pięknym i kwitnącym jak dawne, jednak ukrytym przed wzrokiem ludzi z Ziemi. Przekraczając jego granice wreszcie poczuły, że wróciły do domu. Czuły też coś, czego brakowało im na ziemi – obecność Usagi i Seiyi, tak namacalną, jakby znajdowali się tuż obok.

Nie miały pojęcia jak bliskie są prawdy. Oni zaś, niewidzialni, poruszali się wśród nich, cieszyli się obserwując szczęście swoich przyjaciół. Wiedzieli, że nadejdzie czas, gdy znów będą z nimi. Teraz jednak mieli czas by w końcu nacieszyć się sobą.

Reklamy